Piątkowy czy sobotni wieczór z meczem w warszawskim pubie wygląda dziś inaczej niż jeszcze dekadę temu. Duży ekran, wspólne okrzyki przy każdej sytuacji podbramkowej — to się nie zmieniło. Zmieniło się za to coś innego: coraz więcej osób w trakcie przerwy albo tuż przed pierwszym gwizdkiem zerka w telefon, żeby sprawdzić aktualne kursy, status własnego typu albo otwiera konto u bukmachera z kodem promocyjnym WiecejPLN, który umożliwia zwiększenie pakietu startowego u legalnych bukmacherów.
Jak zmieniało się miejsce, w którym Warszawiacy oglądają mecze?
Jeszcze kilkanaście lat temu wspólne oglądanie meczu kojarzyło się głównie z punktem bukmacherskim przy telewizorze albo salą kinową udostępnianą na czas wielkich turniejów. Dziś to raczej pub sportowy, restauracja z dużym ekranem albo po prostu mieszkanie znajomych — a punkty stacjonarne straciły na znaczeniu na rzecz obstawiania meczów online u bukmacherów dostępnych między innymi na stronach rankingowych jak https://najlepsibukmacherzy.pl/.
Widać to zresztą w oficjalnych danych: według informacji Ministerstwa Finansów o realizacji ustawy o grach hazardowych, na koniec 2024 roku segment zakładów wzajemnych obowiązywał w oparciu o 23 zezwolenia na punkty naziemne i 19 zezwoleń na działalność przez internet — przy czym to właśnie internet generuje dziś zdecydowaną większość obrotu tego rynku.
Dlaczego coraz więcej kibiców sięga po telefon w trakcie meczu?
Odpowiedź jest prosta: smartfon towarzyszy nam wszędzie, więc naturalne stało się przenoszenie na niego aktywności, które kiedyś wymagały wizyty w konkretnym miejscu. Zamiast iść do punktu stacjonarnego przed meczem, wystarczy kilka kliknięć w aplikacji, jeszcze zanim usiądzie się przy stoliku w pubie.
Z danych resortu finansów wynika, że przychody segmentu zakładów wzajemnych w 2024 roku wyniosły łącznie 16,42 mld zł, z czego aż 14,9 mld zł wygenerowano za pośrednictwem internetu — to pokazuje skalę, w jakiej mobilność i wygoda wyparły model stacjonarny.
Ile właściwie wynosi rynek zakładów bukmacherskich w Polsce?
Skala tego segmentu robi wrażenie: wspomniane 16,42 mld zł przychodu to wzrost o niemal 19% rok do roku, a dynamika samego kanału internetowego sięgnęła 21%, podczas gdy punkty naziemne odnotowały wzrost jedynie symboliczny. Widać więc wyraźnie, w którą stronę zmierza ten rynek — i jak bardzo internet, a nie fizyczna lokalizacja, stał się jego centrum.

Ilu legalnych bukmacherów działa dziś w Polsce?
To liczba znacznie mniejsza, niż mogłoby się wydawać, patrząc na skalę przychodów całego rynku. Według aktualnego wykazu Ministerstwa Finansów, we wrześniu 2026 roku zezwolenie na urządzanie zakładów wzajemnych przez internet posiada 17 podmiotów, które łącznie prowadzą 18 serwisów bukmacherskich — różnica wynika stąd, że jedna ze spółek (Cherry Online Polska) obsługuje dwie marki działające na jednym zezwoleniu: PZBuk i ComeOn.
To wyraźny spadek względem poprzednich lat: na początku 2024 roku obowiązywało jeszcze 22 zezwolenia, a na koniec tego samego roku — 19. Rynek internetowych zakładów bukmacherskich w Polsce systematycznie się więc konsoliduje, mimo rosnących przychodów całego sektora — to dobry dowód na to, że jest on ściśle reglamentowany, a nie otwarty dla dowolnej liczby operatorów.
Jak państwo pilnuje, by kibice nie trafiali na nielegalne strony?
Kluczowym narzędziem jest Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą, prowadzony właśnie po to, by blokować dostęp do serwisów działających bez polskiej licencji. Według danych resortu finansów, na koniec 2024 roku w rejestrze figurowało już ponad 47,9 tysiąca takich domen — liczba, która dobrze pokazuje skalę walki z nielegalnym rynkiem równolegle do rozwoju rynku legalnego.
To dobry argument za tym, by przed skorzystaniem z jakiejkolwiek oferty sprawdzić, czy dany operator faktycznie znajduje się na oficjalnej liście podmiotów licencjonowanych, a nie tylko wygląda wiarygodnie.
Czy wspólne kibicowanie i zakłady bukmacherskie da się pogodzić z umiarem?
Wspólne oglądanie meczu ze znajomymi od zawsze było formą towarzyskiej rozrywki, a zakład — jeśli w ogóle się pojawia — powinien pozostać jej dodatkiem, a nie centralnym punktem wieczoru. Warto pamiętać, że hazard, w tym zakłady bukmacherskie, może uzależniać, a udział w nim jest zarezerwowany wyłącznie dla osób pełnoletnich, świadomych ryzyka finansowego związanego z tą formą rozrywki.
Co warto wiedzieć, zanim wyciągniesz telefon podczas meczu?
Kilka praktycznych zasad, o które warto zadbać, jeśli mecz oglądany w gronie znajomych ma się wiązać z jakąkolwiek formą typowania: sprawdź, czy operator ma polską licencję, ustal wcześniej budżet niezależny od przebiegu wieczoru i nie traktuj tej aktywności jako sposobu na odrobienie strat z poprzednich spotkań. To proste zasady, ale to właśnie one najczęściej decydują o tym, czy zakład pozostaje przyjemnym dodatkiem do meczu, czy zaczyna generować niepotrzebny stres.
Kultura wspólnego oglądania sportu w Warszawie zmienia się razem z technologią — miejsce punktu bukmacherskiego przy telewizorze zajął telefon w kieszeni, a rynek zakładów bukmacherskich rośnie głównie w kanale internetowym, pod ścisłym nadzorem regulatora. Niezależnie od tego, gdzie i jak ogląda się mecz, warto pamiętać, że sam wieczór ze znajomymi pozostaje najważniejszym elementem tego rytuału — a zakład, jeśli już się pojawia, powinien być tylko jego skromnym dodatkiem.
Artykuł sponsorowany







